Blog o komunikacji interpersonalnej, ze szczególnym uwzględnieniem zasad językowych. O tym, jak usprawnić nasze kompetencje komunikacyjne, abyśmy byli właściwie rozumiani.
niedziela, 13 stycznia 2013
Topos w funkcji argumentu
Wokół pojęcia toposu nagromadziło się przez wieki wiele definicji i wieloznaczności. Greckie topos koinos i łaciński odpowiednik locus communis określały "miejsce wspólne", z którego czerpano dowody (argumenty) stosowane w trakcie dyskusji bądź w przemówieniu. Arystoteles w Topikach nie wyjaśnia, czym są miejsca wspólne, ale podaje ich praktyczne zastosowanie w sztuce dyskusji i budowania przesłanek, służących do skutecznej argumentacji. Zasadniczo więc topos jest elementem konstrukcyjnym wywodu argumentacyjnego; metodą wynajdywania dowodów.
Z czasem pojęcie toposu ewoluowało, zbliżając swoje znaczenie ku poezji jako głównego ich źródła. Ernst Robert Curtius dokonał klasyfikacji współczesnej topiki literackiej, stawiając je na równi z toposami retorycznymi. I tak jak w retoryce, toposy poetyckie pełnią funkcje konstrukcyjną tekstu.
Szczegółowe klasyfikacje wyodrębniają toposy występujące na początku wypowiedzi (np. topos autorskiej skromności), w trakcie wywodu, toposy służące odpieraniu zarzutów czy też toposy końcowe. Według innych kryteriów mówi się o toposach kompozycyjnych, elokucyjnych, mnemotechnicznych czy pronuncjacyjnych. Prostszym sposobem jest podział na toposy odnoszące się do pomysłu i do wysłowienia. Szczególnie rozbudowana została klasyfikacja toposów odnoszących się do sprawy i mająca zastosowanie w mowach sądowych.
Na użytek naszego kursu zwrócimy uwagę na niektóre ciekawe aspekty powszechnego stosowania topiki w sytuacjach codziennych. Ponieważ służy ona funkcji perswazyjnej, nie jest zaskakujące, że jest szeroko stosowana w reklamie.Wśród toposów literackich Curtius wyodrębnił między innymi: dziewczęcą staruszkę, młodzieńczego starca ( i jego odwrotność - starego młodzieńca) czy inwokację do natury. Najpierw wspomnieć należy, że toposy są to pewne klisze językowe czy też schematy myślowe, powszechnie akceptowane. Stąd ich siła argumentacyjna: toposów się nie udowadnia, gdyż zostały one powszechnie przyjęte jako pewne nośniki wartości pożądanych. Topos młodzieńczego staruszka zawiera w sobie takie wartości, jak: zdrowie, witalność, energia, aktywność. Nieprzypadkowo w reklamach preparatów farmaceutycznych pojawia się on jako argument zachęcający do zakupu specyfików rzekomo mających zagwarantować owe wartości: zapewnić zdrowie, pozwalając na czerpanie przyjemności z aktywnego trybu życia. Towarzyszą temu zdjęcia osób starszych bez problemu podróżujących po świecie, uprawiających sport, którym niestraszny wysiłek fizyczny, gdyż przezwyciężyli typowe dolegliwości, jak bóle w krzyżu czy problemy z krążeniem i sercem. Siła takiego toposu jest ogromna, bowiem nikt nie może powiedzieć, że na tych wartościach mu nie zależy.
Innym przykładem często wykorzystywanym w reklamie jest topos podróży życia. Może pojawić się w reklamie biura turystycznego, ale i banku oferującego pożyczkę. Jego siła jako argumentu zachęcającego do wykupienia wycieczki czy wzięcia kredytu wynika z wysokiej wartości, jaką współczesny człowiek przypisuje swobodzie poruszania się, będącej przejawem osobistej wolności. Dodatkowo topos ten zyskuje poprzez kontrast z nieodległymi czasami, kiedy w rzeczywistości politycznej państwa komunistycznego takiej swobody nie było i możliwość wyjazdu za granicę stała się synonimem wolności politycznej. Nałożenie się tych nie zawsze uświadomionych porządków znaczeniowych sprawia, że topos przemawia do wyobraźni i... kieszeni.
Popularnym toposem literackim jest świat na opak wywrócony. Ten z kolei szczególnie chyba upodobali sobie, co wynika ze specyfiki uprawianej sztuki, artyści kabaretu, ale też politycy. Jeśli dwie frakcje polityczne ścierają się w ostrej kampanii, z reguły uciekają się do tego toposu, kreśląc groteskowe wizje bałaganu politycznego stworzonego według zasad programu politycznego przeciwnika. Tak więc to zawsze pod rządami przeciwnej, konkurencyjnej partii zapanuje chaos legislacyjny, ograniczenie wolności osobistej obywateli, nastąpi monopolizacja władzy, upartyjnienie stanowisk samorządowych i generalnie powstanie rząd dyletantów.
Przykładem toposu oceniającego, odnoszącego się do osoby jest z kolei powiedzenie "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Jego znaczenie będzie zależało od kontekstu użycia: w mowie pochwalnej będzie służył wychwalaniu zalet osoby, w krytyce, plotce czy mowie oskarżycielskiej będzie argumentem dyskredytującym. Jest to argument odwołujący się do pochodzenia, oparty na założeniu, że zachodzi realne podobieństwo między dziećmi a rodzicami. Podobny schemat zachodzi w procesie wnioskowania o osobie na podstawie zawodu, majątku, środowiska czy narodowości. Zawsze zachodzi tutaj uogólnienie, które stwarza pewien stereotyp myślenia. Stereotypy są takimi toposami, mocno utrwalonymi w podświadomym myśleniu.
Ze względu na swoją ogólność toposy pełnią bardzo silną funkcję argumentacyjną. Utrwalone w wielowiekowym procesie kulturowego rozwoju, powtarzane w różnych wariantach w literaturze i języku stanowią olbrzymie źródło "miejsc wspólnych", których siła argumentacyjna jest nie do przecenienia. Dlatego warto wiedzieć, jak funkcjonują, aby pod pozorami racjonalnego wywodu nie dać się zwieść zwyczajnym stereotypom. Przecież nikt z nas nie chce być oszukiwanym. (w zakończeniu został użyty przez mnie topos oparty na antynomii prawdy i kłamstwa)
czwartek, 3 stycznia 2013
Etapy przygotowywania mowy
Klasyczna retoryka grecka zakładała pięć etapów przygotowywania mowy:
1. inwencja (inventio) - wynajdywanie, poszukiwanie tematu, szczegółowe określenie zagadnienia, ustalenie okoliczności, zebranie materiału;
2. dyspozycja (dispositio) - kompozycja retoryczna, ustalenie porządku tekstu, ułożenie materiału, określenie charakteru całości i poszczególnych fragmentów;
3. elokucja (elocutio) - ubranie w słowa, czyli stylistyczne opracowanie tekstu, dobranie tropów i figur retorycznych;
4. mnemonika (memoria) - pamięciowe opanowanie tekstu;
5. pronuncjacja (czy krótko: actio) - wygłoszenie mowy.
Etapy te wynikały z założenia, że ars bene dicendi - sztuka dobrego wypowiadania się - jest nie tylko popisem sprawności językowej, ale służy realizowaniu wartości etycznych, a sama retoryka jest sposobem dążenia do prawdy. Stąd też dwa pierwsze z nich rozwijały postawę zaangażowanego obywatela, który w warunkach greckiego modelu politycznego powinien umieć wypowiadać się o sprawach istotnych dla społeczeństwa. Izokrates (436-388 p.n.e.), wybitny retor, który choć sam żadnej mowy nie wygłosił, był nauczycielem wielu mówców i autorem mów pisanych na zamówienie, uważał, że retoryka jest także szkołą moralności. Pobrzmiewa tutaj echo greckiej kalokagatii (kalos kagathos), utożsamienia piękna i dobra. Sam Arystoteles zaś zwraca uwagę na ścisły związek retoryki z prawdą, gdyż tylko rygory dowodzenia logicznego (którego dokonuje się w drugim etapie, czyli dispositio) chronią przed nadużyciami i manipulacją. Z kolei Kwintylian (ok. 35 - ok. 95), autor dzieła Kształcenie mówcy (Institutio oratoria) nie przypadkiem głosił, że dobrym mówcą może być tylko człowiek prawy, doskonały, realizujący w życiu ideał cnoty (virtus).
Równocześnie rozwijała się retoryka sofistyczna, kładąca nacisk na rozwijanie sztuki sporu, erystykę, posługującą się różnymi wykrętnymi sposobami dowodzenia. Późniejszym przykładem takiego podejścia jest Retoryka dla Herenniusza (Rhetorica ad Herennium) przypisywana długo Cyceronowi (106-43 p.n.e.), ostatecznie jednak uznana za dzieło anonimowe. Rzymskie podejście do sztuki mowy podporządkowane zostało użyteczności, z której wyeliminowano odniesienia etyczne. W epoce Cesarstwa i Pryncypatu Augusta elementy etyczne, a nawet obywatelskie stopniowo znikały z orbity zainteresowań oratorów, a skrajnym przykładem upadku dążeń do prawdy i powszechnego dobra poprzez sztukę mowy mogą być traktaty niejakiego Frontona (100-166 n.e.) Pochwała dymu i kurzu oraz Pochwała niedbalstwa.
Dzisiejsze czasy także bardziej sprzyjają rozwijaniu trzech ostatnich z pięciu wspomnianych części sztuki retorycznej, w czym ogromny udział mają spory polityczne, rozwój wielu szkół public relation oraz perswazja reklamowa. Dwie pierwsze części - inwencja i dyspozycja - stały się raczej przedmiotem logiki, probierzem dociekań naukowych niż umiejętnością wykorzystywaną przez obywatela w codziennym życiu.
czwartek, 6 grudnia 2012
Styl retoryczny
Każde publiczne wystąpienie bez względu na tematykę powinno spełniać kilka podstawowych norm językowych. Zostały one sformułowane w ciągu setek lat rozwoju sztuki pięknego przemawiania, czyli retoryki. Przyjęło się wyróżniać trzy style retoryczne:
- styl niski zwany prostym
- styl wysoki, czyli podniosły
- styl średni, czyli umiarkowany
Styl wysoki jest przeciwieństwem stylu prostego, odznacza się skomplikowana budową składniową, szeregiem tropów stylistycznych, wyszukanymi sformułowaniami, ozdobnym słownictwem. Używany podczas wystąpień wielkiej wagi, mający na celu wychwalanie czyichś zasług, opiewający wielkie czyny.
Styl średni znajduje się jakby pomiędzy dwoma poprzednimi: z jednej strony jest dosyć prosty, ale nie stroni od metafor i wyszukanego słownictwa, zachowując przy tym harmonię między tematyką a warstwą językową wypowiedzi. Styl umiarkowany nie może być ani zbyt potoczny, ani zbyt napuszony i patetyczny. Z tego względu tak naprawdę jest najtrudniejszy do opanowania, bo o wiele łatwiej popaść w jego skrajności, czyli zbytnie uproszczenie lub przesadną kwiecistość. przygotowanie wystąpienia w stylu średnim wymaga najwięcej czasu i uważnego namysłu.
Świetnie ilustruje to anegdota o pewnym uczonym, którego poproszono o przygotowanie wystąpienia na temat jego badań. Zapytał, ile ono ma trwać. Dowiedziawszy się, że ma być krótkie, najwyżej 15 minut, odparł, że potrzebuje dwóch tygodni na przygotowanie się. - A gdyby miało trwać 45 minut? - zasugerowano. - Wtedy wystarczy mi tydzień - odparł - takie wygłaszam ciągle na zajęciach ze studentami. - A jeśli miałby pan mówić przez dwie godziny? - O, takie mogę wygłaszać bez przygotowania, choćby zaraz.
Im krótsze ma być wystąpienie, tym więcej wymaga pracy jego kompozycja i strona językowa. Żadne bowiem zdanie nie może być przypadkowe, żadne słowo niepotrzebne, a każde sformułowanie przemyślane.
Pracując nad tekstem, należy zwrócić uwagę na następujące zagadnienia:
- poprawność - dotyczy zarówno użytych sformułowań, konstrukcji składniowych, form fleksyjnych, które muszą być zgodne z normą językową, jak i sposobu wymawiania, czyli poprawnej artykulacji głosek, właściwego akcentowania; niedopuszczalne jest, aby w przemówieniu błędnie akcentować formy czasowników trybu przypuszczającego, w których akcent przypada na trzecią lub czwartą sylabę od końca w zależności czy jest to liczba pojedyncza czy mnoga (zro-bił-bym, zro-bi-ła-bym; zro-bi-li-byś-my);
- jasność i przejrzystość - polega na trafnym doborze środków językowych, czyli słów, form gramatycznych, konstrukcji składniowych, które nie zawierają sformułowań np. niejednoznacznych, nieprecyzyjnych, niezrozumiałych zapożyczeń, nadmiaru słów specjalistycznych czy tak zwanych regionalizmów; wskazanie jest takie, że gdy słowo obcojęzyczne posiada polski odpowiednik, należy go zastosować, nie popisując się nagminną dzisiaj angielszczyzną, gdy nie jest to absolutnie konieczne (analizując choćby rynek pracy użyjmy raczej określenia "opiekunka do dzieci" niż "babysitter");
- stosowność językowa - najpełniej realizuje się w zachowaniu równowagi między stylem zbyt potocznym a nazbyt wyszukanym; wypowiedź bowiem nie jest popisem elokwencji mówcy, lecz ma zostać zrozumiana przez odbiorców; zachowanie stosowności językowej wymaga umiejętnego używania synonimów, czyli wyrazów bliskoznacznych, które mogą się różnić nacechowaniem emocjonalnym, obszarem występowania (synonimy terytorialne) czy przypisaniem do środowiska (synonimy środowiskowe). Jednym słowem, stosowność językowa to inaczej zachowanie stylistycznego taktu. Z dwóch synonimów "opylić" i "sprzedać' użyjemy raczej tego drugiego, gdyż pierwszy jest zbyt potoczny. Podobnie w przemówieniu nie użyjemy słowa "uiszczać", które jest określeniem właściwym dla stylu urzędowego. Z drugiej zaś strony nie popadajmy w nadmierną kwiecistość, gdy temat dotyka życia codziennego. Omawiając warunki życia lokalnej społeczności i wpływ bezrobocia na wzrost ubóstwa nie powiemy, że "coraz więcej rodzin przygniata bagaż życiowych trosk", ale raczej: "coraz więcej rodzin nie stać na podstawowe opłaty".
- mowa piękna i ozdobna - jakkolwiek prostota stylu jest zaletą, nie oznacza to, że całkowicie rezygnujemy z tropów i środków retorycznych; słownik terminów literackich podaje ich całe mnóstwo, od alegorii, przez hiperbole, metafory, po synekdochy i inne; od najprostszych, po najbardziej skomplikowane. Spośród najprostszych, które mogą ożywić nasze przemówienie, wystarczy choćby porównanie (które też musi być jednak przemyślane i stosowne), wyliczenie, stosowny epitet, celowe powtórzenie... Ciekawym i bardzo wskazanym jest na przykład stosowanie metonimii, czyli zamienni, gdy zamiast jednego słowa używamy innego, lecz związanego ze słowem właściwym. O Adamie Małyszu przez wiele lat mówiono "najlepszy polski skoczek" lub "nasz najlepszy skoczek"; mówimy "czytam Sienkiewicza" zamiast "czytam powieść Henryka Sienkiewicza". Tropem podobnym do metonimii jest peryfraza, czyli omówienie, gdy w miejsce właściwego słowa stosuje się kilkuwyrazowy opis. Jedną z najsłynniejszych peryfraz w polskiej literaturze są "z chińskich ziół ciągnione treści" Adama Mickiewicza na określenie herbaty.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Powitanie i apostrofy - wcale nie takie proste
Oczywistą jest rzeczą, że najważniejsze jest meritum naszej sprawy; treść wystąpienia, listu, artykułu, rozmowy. Niemniej treść, jak każdy produkt, musi zostać jakoś opakowany i odpowiednio podany. Opakowaniem są grzecznościowe reguły językowe, zgodnie ze schematem Jakobsona, pełniące funkcję fatyczną, czyli służące nawiązaniu i podtrzymywaniu kontaktu między nadawcą a adresatem. Mieszczą się tutaj językowe sposoby zwracania się do adresata, formułowanie nagłówków, apostrofy do słuchaczy, formułki końcowe...
Czasami się słyszy, że zasady, które niegdyś obowiązywały w tradycyjnych formach korespondencji, nie mają racji bytu w dobie korespondencji elektronicznej. Jednak należy zadać pytanie: a dlaczego niby nie miałby obowiązywać te same reguły? Czym się różni list pisany odręcznie czy na maszynie od e-maila? Oba mają ten sam cel: powinny zostać przez kogoś przeczytane. Z czego więc miałyby wynikać inne zasady?
I tu i tu reguły grzeczności obowiązują. W e-mailu możemy sobie darować zapisanie daty, bo ta jest wpisywana automatycznie, ale sposób zwracania się do adresata pozostaje bez zmiany. Przede wszystkim nigdy nie należy zaczynać listu (jakiegokolwiek) od słowa "witam" (przyznam, że kiedy otrzymuję takie maile, zaczynające się od słowa "witam" od kogoś, kogo nie znam, a najczęściej są to jakieś reklamy, od razu je kasuję, nie czytając, bo to świadczy o niskim poziomie kultury językowej, skoro zatrudnia pracowników nie mających pojęcia o grzeczności). Słowo to jest zarezerwowane dla gospodarza, do którego przychodzi się w gości. Tymczasem to nadawca jest gościem u kogoś, u adresata, do którego powinien się zwrócić w stosownej formie. Jeśli jest on osobą nam nieznaną, poprawny zwrot to: Szanowna Pani lub Szanowny Pan; jeśli znamy stopień bądź funkcję adresata, wypada ją dodać, a więc Szanowny Pan Dyrektor; i dalej następuje podanie imienia i nazwiska adresata; w przypadku gdy zwracamy się do instytucji, w której nie wiemy, kto imiennie odbierze nasza korespondencję: nazwa tej instytucji (np. Wydział Gospodarki Komunalnej) i zwrot: Szanowni Państwo.
Zwracając się do adresata, którego znamy, ale nie jesteśmy z nim na "ty", używamy formy wołacza: Szanowna Pani, Szanowny Panie, przy czym jest grubym nietaktem dodać do niego imię, a bywa to ostatnio częste i popularne (np. Szanowna Pani Ewo). Można natomiast dodać nazwisko: Szanowna Pani Kowalska, Szanowny Panie Kowalski. Określenie "drogi" bywa dopuszczalne dopiero przy bliższej znajomości i większej zażyłości. Nigdy na stopie oficjalnej.
Jeżeli adresat posiada tytuł naukowy (lub pełni ważną funkcję) istotny w naszej sprawie lub też z szacunku chcemy go użyć, wówczas piszemy sam stopień naukowy bez nazwiska: Szanowna Pani Profesor, Szanowny Panie Profesorze (Dyrektorze, Prezesie...). Nie dodajemy do tego zwrotu ani nazwiska, ani tym bardziej samego imienia.
Te same zwroty stosujemy w bezpośredniej rozmowie. Jeśli audytorium składa się z większej liczby osób, oczywiście zaczynamy swoje wystąpienie od zwrotu: Szanowni Państwo (ewentualnie, jeśli towarzystwo nie jest mieszane, może być: Szanowne Panie bądź Szanowni Panowie).
I tutaj uwaga odnośnie pomocniczych form czasownika, kiedy chcemy szczególnie zwrócić uwagę słuchaczy na jakiś ważny aspekt, treść istotną. Może pojawić się dylemat czy używać formy 2 os. l.mn. czy też 3 os. A więc: zwróćcie Państwo uwagę na... czy raczej: zechcą Państwo zwrócić uwagę na... W zasadzie obie formy są poprawne i dopuszczalne, niemniej nie da się ukryć, że forma druga, trzecioosobowa jest bardziej grzeczna i zawiera większy ładunek szacunku. Mimo więc, że obie formy są dopuszczalne, wolę używać (i słuchać): pozwolą Państwo, że..., Państwo zauważą, że...
I jeszcze krótko o zwrotach końcowych. Najbardziej neutralną formą, a więc najbezpieczniejszą jest: z wyrazami szacunku (i podpis). Czasem można też dodać: z wyrazami ogromnego szacunku, przy czym rzeczywiście ów "ogromny szacunek" musi być uzasadniony wysokim stopniem naukowym adresata, sprawowaną prze niego funkcją, zasługami, które są powszechnie znane bądź mamy osobiście tej osobie wiele do zawdzięczenia. W listach (e-mailach), które są odpowiedzią na wcześniejsze pismo, równie dobrze można napisać: z poważaniem (i podpis). Właściwie dużo zależy od charakteru korespondencji. Zwracając się z prośbą lub wyjaśnieniem, raczej użyjemy zwrotu z wyrazami szacunku lub z poważaniem. Dziękując za coś, możemy napisać z wyrazami szacunku i wdzięczności.
Za każdym razem zwrot końcowy zaczynamy od nowej linijki z wielkiej litery (od akapitu, czyli z wcięciem), po nim stawiamy przecinek i podpis linijkę niżej z prawej strony.
Szanowni Państwo pozwolą, że na tym zakończę dzisiejszy odcinek kursu.
Z wyrazami szacunku,
Leo Demani
wtorek, 13 listopada 2012
Charakter przekazu w perswazji
Spośród wielu sposobów formułowania wypowiedzi wpływających na skuteczność perswazji Aronson wyodrębnia pięć najważniejszych:
1. oddziaływanie na emocje odbiorcy;
2. przykład osobisty;
3. argumenty dwustronne;
4. kolejność prezentacji;
5. wielkość rozbieżności.
Omówmy każdy z nich.
Ad. 1. Oddziaływanie na emocje odbiorcy. Mogłoby się wydawać, argumenty logiczne, odwołujące się do rozsądku powinny być bardziej skuteczne i przynosić lepsze efekty. Tak jednak nie jest, mimo że lubimy o sobie myśleć, jako o osobach rozważnych, które w podejmowaniu decyzji bardziej kierują się rozumem niż emocjami. Eksperymenty psychologiczne dowodzą, że najskuteczniejszym elementem decydującym o skuteczności perswazji, a więc mający na celu wywołanie określonej reakcji odbiorcy jest strach. Z kolei różnice w skuteczności oddziaływania samego strachu wynikają z osobowości odbiorcy: osoby z silną pozytywną oceną samych siebie zareagują na silny bodziec strachu, natomiast osoby z niską samooceną słabiej reagują na duży strach, który je obezwładnia. Niemniej przy słabszym strachu i te osoby podejmowały oczekiwane działania. Tak więc, jakkolwiek rodzaj i siła strachu ma tu znaczenie w zależności, do kogo kierujemy przekaz, jednak jego obecność w sposób widoczny wzmacnia skuteczność perswazji. jest to szczególnie istotne w przypadku, gdy chodzi o nakłonienie ludzi do podjęcia określonych działań prozdrowotnych czy zwiększających bezpieczeństwo. Samo informowanie o groźnych chorobach i ich skutkach nie nakłoni raczej nikogo do częstszych kontroli lekarskich czy unikania sytuacji zwiększających ryzyko zachorowania. Dopiero wzmocnienie tej informacji o strach spowodowany uświadomieniem, że i ja mogę zachorować wywoła pożądane postawy. Strach bywa bardzo silną motywacją szczególnie wtedy, gdy adresat ponadto otrzyma wskazówki, jak w tej sytuacji postąpić, czyli szczegółowy instruktaż działania. Dzięki niemu bowiem odbiorca poczuje się pewny, że może skutecznie strach zwalczyć i nie omieszka z tego skorzystać. Wzbudzając strach w uczniu, studencie z powodu nieopanowania konkretnej partii materiału, perspektywą niezdanego egzaminu, jeśli przy tym poinstruujemy go, co ma zrobić, aby do tego nie dopuścić (napisać pracę, wykonać te i te ćwiczenia w określonym terminie), możemy liczyć, że podejmie on działania zgodne z instrukcją.
Ad. 2. Przykład osobisty a skuteczność perswazji. Przy czym nie chodzi tu koniecznie o przykład z naszego osobistego życia, ale w ogóle o świadectwo pojedynczego człowieka, którego zaletą jest obrazowość i działanie na wyobraźnię. Możemy przeczytać wiele rankingów o najlepszych bestsellerach wydawniczych minionego roku, a i tak największy wpływ na podjęcie decyzji o przeczytaniu jednego z nich będzie miało świadectwo kogoś znajomego o przeczytanej pozycji. Tak samo największy wpływ na wybór szkoły średniej przez ucznia i jego rodziców nie mają rankingi i dane egzaminacyjne (choć większość je śledzi i się z nimi zapoznaje), ale osobista opinia kogoś, kto do konkretnej szkoły chodzi bądź niedawno ją ukończył. W opowieściach osobistych ważną zaletą jest stosowanie obrazowego języka.
Ad. 3. Argumenty jednostronne i dwustronne. Chodzi tutaj o to, czy lepiej jest przedstawiać tylko argumenty popierające nasze stanowisko, czy też odnieść się także do argumentów strony przeciwnej. Generalnie zasada jest taka, że jeśli zwracamy się do audytorium, które składa się osób niezdecydowanych, o niesprecyzowanym stanowisku, skuteczniej będzie zaprezentować oba stanowiska: nasze i przeciwne, zbijając argumenty przeciwne. Kiedy zaś wiemy, że słuchacze w większości są nam przychylni i brak tylko ostatecznej kropki nad "i", żeby ich przekonać, wystarczy skupić się na swoim stanowisku i je uargumentować, nie rozpraszając swojej i słuchaczy uwagi na inne sprawy.
Ad. 4. Kolejność prezentacji jest istotna w zależności od tego, kiedy słuchacze mają podjąć decyzję. Jeśli mamy do czynienia z zebraniem pracowniczym, na którym na zakończenie ma się odbyć głosowanie, to skuteczniejszy będzie mówca występujący jako ostatni, któremu sprzyjać będzie tzw. efekt świeżości. Efekt ten dodatkowo zostanie wzmocniony, gdy między kolejnymi wystąpieniami, a zwłaszcza przed ostatnim nastąpi przerwa. Jeśli natomiast głosowanie miałoby się odbyć po kilku dniach, skuteczniejszy będzie mówca pierwszy, któremu sprzyja tzw. efekt pierwszeństwa, blokujący częściowo argumenty wysuwane przez kolejnych mówców. Efekt pierwszeństwa skuteczniej się jeszcze utrwali w czasie kilku dni pozostawionym odbiorcom do namysłu przed podjęciem decyzji.
Ad. 5. Wielkość rozbieżności. Skuteczność jej zależy od stopnia wiarygodności nadawcy. Jeśli nadawca jest wysoce wiarygodny, im większa będzie rozbieżność stanowisk między nim a słuchaczem, tym skuteczniej może on wpłynąć na zmianę stanowiska czy postawy. I odwrotnie: jeśli wiarygodność nadawcy jest średnia bądź mała, uzyska większą skuteczność perswazji, gdy swoje stanowisko złagodzi, nie podkreślając nadmiernej rozbieżności. O wpływie codziennych ćwiczeń na zachowanie sprawności fizycznej skuteczniej przekona znany sportowiec i to w starszym wieku, który na swoim przykładzie dodatkowo ową sprawność pokaże niż czynny nauczyciel wuefu. Z kolei tenże nauczyciel czy instruktorka w klubie fitness skuteczniej zachęci do codziennych ćwiczeń, jeśli na początek zasugeruje, że owe ćwiczenia nie muszą trwać dwie godziny, a zaledwie kilkanaście minut, czyli stanowisko nie będzie zbyt radykalne. Nieznany agent polisy ubezpieczeniowej skuteczniej przekona, podając najniższą z możliwych cen, np. tylko 5 zł miesięcznie niż namawiając do wykupienia polisy najdroższej o składce 20 tys rocznie.
środa, 7 listopada 2012
Skuteczna perswazja
Oddziaływanie na odbiorcę w celu zmiany jego przekonań bądź wywołania określonej reakcji określić można jednym słowem jako PERSWAZJĘ. Występuje wiele odmian perswazji, w zależności od celu i użytych sposobów wpływania na odbiorcę.
Przekonywanie zachodzi wówczas, gdy nadawca chce wywrzeć wpływ na poglądy odbiorcy. Jego skutkiem może być zmiana poglądów lub przyjęcie poglądu, którego wcześniej nie znal, poszerzając niejako dotychczasowe granice wiedzy i przekonań odbiorcy. Dlatego też ten rodzaj perswazji występuje w nauce.
Nakłanianie zachodzi w sytuacji, gdy nadawca chce pozyskać dla swojego poglądu jak najwięcej zwolenników. Z typową sytuacją nakłaniania mamy do czynienia podczas prezentacji programów wyborczych i wówczas mówi się o propagandzie. Kiedy nakłanianie dotyczy zachęcenia do zakupu określonego produktu, mamy do czynienia z reklamą. Celem nakłaniania dydaktycznego zaś jest przyjęcie przez odbiorcę twierdzeń interpretujących otaczającą rzeczywistość, np. płacąc podatki okazujemy się patriotami.
Pobudzanie ma na celu doraźne zjednanie słuchaczy i wywołanie określonego zachowania. Pobudzanie mające cechy agitacji cechuje autorytatywność i sugestywność sformułowań, np. weź udział w wyborach, to twój patriotyczny obowiązek.
Nakłanianie i pobudzanie najczęściej skierowane jest do większej liczby odbiorców. Z kolei przekonywanie jednakowo zachodzi wobec odbiorcy jednostkowego, kilku osób czy większego audytorium.
Nasuwa się zasadnicze pytanie: kiedy różne formy perswazji przynoszą pożądany skutek? Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby przynosiła oczekiwane efekty? Badania i eksperymenty opisane przez Elliota Aronsona obrazują, że nie jest obojętne kto, w jakiej sytuacji, jakimi środkami się posługuje i przed jakim odbiorcą.
Kwestią pierwszorzędną jest wiarygodność nadawcy. Aronson dowodzi, że jednym ze skuteczniejszych sposobów zwiększenia własnej wiarygodności jest wysuwanie twierdzeń niezgodnych z własnym interesem oraz niejako udawanie, że nam wcale nie zależy na tym, aby na odbiorcę wpływać. Chcąc więc np. przekonać do skorzystania z naszego biura rachunkowego wskazane jest przyznanie, że cena usług ostatnio wzrosła lub że konkurencja jest równie dobra. Zwiększymy swoją wiarygodność, gdy rozmowa na ten temat odbywać się będzie w sytuacji niezobowiązującej, prywatnej, niejako przy okazji.
Drugim warunkiem skuteczności perswazji jest atrakcyjność. Zasada ta z powodzeniem wykorzystywana jest w reklamach, w których do zakupu produktu namawiają znani sportowcy, aktorzy, artyści, czyli osoby powszechnie lubiane i podziwiane. Atrakcyjność własną można zwiększyć poprzez odpowiedni ubiór (schludny, elegancki wyraża szacunek wobec odbiorcy) oraz utożsamianie się z odbiorcą (np. przyznając, że kiedyś również byliśmy w podobnej sytuacji, przezywaliśmy podobne problemy, podejmowaliśmy takie same decyzje).
Kolejne warunki zwiększające siłę perswazji wynikające z kształtu przekazu, użytych środków językowych, sposobu argumentacji będą przedmiotem następnego odcinka kursu.
niedziela, 4 listopada 2012
(Nie)rozumienia ciąg dalszy
Kto pyta, nie błądzi? Nie zawsze. Mimo że zasadniczo pytania służą rozwianiu wątpliwości w kwestii, w której czujemy się niedoinformowani, nie jest obojętne jak, kiedy i komu, w jakich okolicznościach pytanie zadajemy. Dopiero postawienie pytania uświadomić może jak bardzo nadawca i odbiorca się nie rozumieją.
W podstawowej klasyfikacji zdań pytających według Kazimierza Ajdukiewicza wyodrębnia się:
- pytania rozstrzygające (rozpoczynające się od partykuły "czy");
- pytania dopełniające (formułujące tzw. problemy badawcze, "dlaczego").
W nomenklaturze szkolnej mówi się o pytaniach zamkniętych i otwartych, których celem jest sprawdzenie wiedzy egzaminowanego ucznia czy studenta. Używając na co dzień różnego rodzaju pytań, nie musimy się zastanawiać, do jakiego typu należą, jednak przed zadaniem pytania powinniśmy się zastanowić, o co tak naprawdę chcemy zapytać. I czy w ogóle chcemy rzeczywiście zapytać, czy tylko w formie pytania o czymś powiedzieć (pytanie retoryczne - takie, które zawiera w sobie ukrytą odpowiedź).
Pytania istotnie pełniące właściwą funkcję uzupełnienia, poszerzenia naszej wiedzy o czymś, powinny spełniać określone warunki:
powinny być:
- poprawne
- trafne
- zasadne
- rozstrzygalne
Pytanie poprawne jest jednoznaczne i poszczególne jego elementy, tworzące całościową jednostkę komunikacyjną zdania, odnoszą się do rzeczywistości. Nie jest więc pytaniem poprawnym np. Czy czerwone marzenia lubią pralkę? To zdanie po prostu nie ma w języku polskim kompletnie żadnego znaczenia. Pytaniem poprawnym byłoby natomiast: Czy ten czerwony sweter podczas prania puszcza farbę? Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć stan naszego prania.
Pytanie trafne jest poprawne, a ponadto ma prawdziwe założenia. Pytanie bowiem składa się z elementów wiadomych i niewiadomych oraz założeń. Pytając zakładamy, że rzeczywistość jest taka to a taka lub całkowicie inna. Obie możliwe odpowiedzi muszą być dopuszczalne. A więc na pytanie z powyższego przykładu o sweter odpowiedź może być potwierdzająca lub przecząca. Chcemy się tego własnie dowiedzieć. Weźmy przykład podawany nieraz w popularnych zagadkach logicznych: Kiedy przestanie pan bić swoją żonę? Pytanie to byłoby zasadne w przypadku osoby, która rzeczywiście bije swoją żonę, natomiast nie ma racji bytu, jest nietrafne w przypadku mężczyzny, który tego nie robi. Zadając takie pytanie wobec kogoś, kto nie zachowuje się w ten sposób, wychodzimy z fałszywego założenia, że ktoś zachowuje się tak a nie inaczej.
Pytanie zasadne to takie, które nie tylko jest poprawne i trafne, ale dodatkowo także zachodzi dostateczna racja jego postawienia. To znaczy dzięki odpowiedzi na nie rzeczywiście nasza wiedza zostanie pogłębiona, a rozumienie rzeczywistości stanie się pełniejsze. Dzisiejszy stan wiedzy nie uznaje za zasadne postawienie pytania: Czy Ziemia jest płaską skorupą na grzbiecie żółwia? Nauka dawno już rozstrzygnęła, że Ziemia nie jest płaska.
Pytanie rozstrzygalne jest wtedy, gdy spełnia powyższe trzy warunki, a ponadto jest możliwe udowodnienie prawdziwości odpowiedzi na nie. Typowym nierozstrzygalnym pytaniem jest: Czy Bóg istnieje? oraz: Co było pierwsze: jajko czy kura? Zarówno odpowiedź tak jak i nie są nie do udowodnienia w sposób całkowicie racjonalny. Jednak pytania niegdyś nierozstrzygalne dzięki rozwojowi nauki z czasem stawały się rozstrzygalne, np. Co wywołuje gruźlicę?
Stawianie pytań wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe i czasem może przysporzyć dodatkowych nieporozumień. W rozmowie dotyczącej pracy reporterskiej Ryszarda Kapuścińskiego jedna z osób opowiada o jego metodzie zbierania materiałów i publikacji na temat kraju, do którego zamierzał się udać w kolejną podróż. W tym celu korzystał z bibliotek, a nawet sam miał obszerne księgozbiory, zgromadzone w miejscach, które stanowiły jego bazę wypadową, w Anglii czy USA. Miał więc, można powiedzieć, swoje prywatne spore dość biblioteki, które służyły mu za bazę informacyjną. Osoba, do której skierowany był przekaz zadaje pytanie:
- To aż taki bogaty był, że miał tyle mieszkań?
Pytanie jest jak najbardziej poprawne. Jest także trafne, ponieważ obie odpowiedzi są jednakowo możliwe. Można nawet pokusić się o precyzyjne udowodnienie liczbowe każdej z odpowiedzi. Niemniej jest ono, w kontekście, w jakim się pojawiło, całkowicie bez sensu, ponieważ rozmija się z intencją osoby mówiącej, która poruszyła w swojej wypowiedzi zupełnie inne zagadnienie. Istotą tekstu nadawcy była kwestia metod pracy twórczej reportera, tymczasem odbiorca zinterpretował przekaz przez pryzmat innych wartości, w których na pierwszym miejscu znajduje się kwestia możliwości materialnych osoby.
Fragment przytoczonej rozmowy uświadomił brak porozumienia między nadawcą a odbiorcą. Niemniej dla nadawcy postawione pytanie jest także informacją o tym, że odbiorca myśli innymi kategoriami i go nie rozumie. Paradoksalnie, pytanie to poszerzyło wiedzę nadawcy, a nie odbiorcy.
Kto pyta więc nieumiejętnie, czasem zdradza, że jego myśl błądzi po manowcach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
